Pierwsza platforma udziałowego finansowania społecznościowego w Polsce

Archiwum z kategorii: 'Crowdfunding'



Crowdfunderzy budują miasta
Sierpień 12th, 2014

Crowdfunding to finansowanie nie tylko gier komputerowych, filmów, książek i płyt. Coraz więcej start-upów zaczyna właśnie od finansowania społecznościowego a inwestorzy szukają okazji na platformach crowdfundingu udziałowego. „Tłum” jednak dba też o przestrzeń miejską i jest gotowy wspierać pomysły ciekawe, innowacyjne a przede wszystkim dostępne do użytkowania dla każdego. Oto projekty, których autorzy zdecydowali się skorzystać z siły społeczności.

W 2012 roku zakończyła się kampania finansowania społecznego projektu basenu na East River w Nowym Yorku. Był on przedstawiony jako pierwszy na świecie basen z filtrowaną wodą unoszący się na rzece. Wydaje się, że ten nieco szalony ale bardzo kuszący pomysł przekonał mieszkańców Nowego Yorku, którzy w liczbie ponad 4,5 tysiąca wsparli projekt. Zebrane w przeciągu tygodnia 41 tysięcy dolarów wykorzystano na wstępne testy systemu filtrowania wody a duże zainteresowanie mieszkańców przyciągnęło kolejnych inwestorów. Twórcy projektu (PlusPool skupili się na użyteczności tej realizacji dla miasta i mieszkańców, którzy pomimo bliskości rzeki, nie mogli korzystać z jej uroków. Czy nie brzmi to znajomo?. Realizacja basenu PlusPool (www.pluspool.org) której koszt wyniesie 15 milionów $ przewidziana jest na rok 2015.

źródło http://www.pluspool.org/pool/#design

Kolejnym innowacyjnym projektem związanym z przestrzenią miejską i crowdfundingiem jest podziemny park w Nowym Yorku, na którego realizacje zebrano ponad 155 tysięcy dolarów dzięki wsparciu ponad 3 tysięcy osób. LowLine, którego kampania zakończyła się w 2012 roku to projekt stworzenia parku na terenie porzuconego terminalu. Reklamowany jako pierwszy na świecie podziemny park, innowacyjna przestrzeń publiczna ma wykorzystywać specjalnie stworzoną optyczną technologię aby zgromadzić światło słoneczne, skoncentrować je a następnie sprowadzić do podziemnego parku (więcej na

źródło http://www.thelowline.org/

Wielkim przedsięwzięciem będzie najwyższy (240-sto metrowy) mieszkalno-komercyjny wieżowiec w Kolumbii: BD Bacata. Grupa FiDii zdecydowała się spróbować wykorzystać potencjał crowdfundingu w jego realizacji. Mając już doświadczenie w prowadzeniu kampanii (wcześniej finansowali w ten sposób m.in kluby i hotele) dużą wagę przywiązali do promowania projektu co zaowocowało liczbą 3 800 wpłat od ”zwykłych” inwestorów nazywanych w kampaniach reklamowych ,,famous common people” (zwyczajni sławni ludzie). Wieżowiec, oferując przestrzeń biurową, apartamenty oraz 364 pokoje hotelowe będzie w całości sfinansowany poprzez crowdfunding a koszt realizacji projektu wyniesie 170 milionów dolarów. Crowdfunderzy w zamian za wpłatę otrzymali udziały w budynku.

źródło http://inhabitat.com/worlds-largest-crowdfunding-campaign-makes-columbias-tallest-building-bd-bacata-a-shimmering-reality/

Projektem dotyczącym przestrzeni miejskiej jest trasa spacerowa ,,Line” w Londynie, która ma na celu połączyć dwie części wschodniego Londynu tym samym umożliwiając korzystanie z uroków przyrody. Połączenie natury z instalacją 30 rzeźb na trasie ,,Line” przyciągnęło 284 osoby, które zebrały jednak ponad 140 tysięcy funtów.
Kolejne projekty to między innymi ośmiopiętrowa biblioteka w Californi, ścieżka pieszo-rowerowa w Memphis, choć różnią się zebranymi kwotami: od 5 tysięcy do 240 tysięcy dolarów, to łączy je jeden podstawowy fakt: zostały zrealizowane poprzez crowdfunding.

W Polsce powstaje coraz więcej ciekawych projektów, które łączą innowacyjność z chęcią zapewnienia mieszkańcom wyższej jakości życia. Wydaje nam się, że właśnie przyszedł czas, aby któryś z nich został sfinansowany przez crowdfunding.





Kickstarter, zegarek Pebble, Veronica Mars Movie Project, crowdsourcing, to wszystko hasła, które często pojawiają się w rozmowach, artykułach, dyskusjach. Wydaje się więc, że również crowdfunding wkradł się do naszego codziennego życia i zadomowił na dobre. Czy potwierdzają to jednak liczby? Aby odpowiedzieć na to pytanie, spójrzmy na wyniki badań sprawdzających świadomość Polaków czym jest crowdfunding.

W badaniu uczestniczyły 523 osoby, które wypełniły ankiety składające się z 14 pytań. Pozwoliły one ustalić płeć, wiek, wykształcenie a następnie poznać nastawienie badanych do crowdfundingu. Uczestnikami byli głównie młodzi studenci z dużych miast, ze względu na specyfikę rozsyłania ankiet: poprzez sieci społecznościowe pośród znajomych. Jednak niekoniecznie jest to minus badania, ponieważ to właśnie te osoby, młode pokolenie korzystające z Internetu jest grupą, dzięki której crowdfunding może okazać się sukcesem. Dlatego też, badając ich opinie możemy bezpośrednio obserwować, jakie szanse w polskiej rzeczywistości ma crowdfunding.

Wyniki są dosyć zaskakujące: jedynie 29 % badanych znała pojęcie crowdfundingu. Okazało się, że świadomość czym jest crowdfunding jest zależna od płci: 74% kobiet nie wie czym jest crowdfunding w stosunku do 61% mężczyzn.

Płeć a świadomość czym jest crowdfunding


W badaniu zostało sprawdzone jak wykształcenie wpływa na wiedzę o crowdfundingu. Okazało się, że osoby bez wyższego wykształcenia nie mają niższych wyników od studentów studiujących w Polsce. Różnica pojawiła się jednak w przypadku studentów zbierających doświadczenie nie tylko w Polsce ale również zagranicą. Dla 65 % spośród nich crowdfunding nie był pojęciem obcym. Może wynikać to z faktu dużej popularności crowdfundingu w innych krajach lub bardziej praktycznego podejścia do studiów.

W dalszej części ankiety badani dowiadywali się czym jest crowdfunding tak aby mogli odpowiedzieć na kolejne pytania dotyczące chęci inwestowania lub korzystania z platform w celu sfinansowania swojego startupu. Te wyniki wyglądają zdecydowanie bardziej optymistycznie:

  • 56 % badanych chętnie skorzystałoby z platformy crowdfundingowej w celu zebrania funduszy
  • 66 % byłaby zainteresowana inwestycją w crowdfunding udziałowy

Badania udowodniły, że ludzie są chętni do działania i społecznej kontrybucji:

  • 71 % badanych uczestniczyło w procesie crowdsourcingu poprzez współtworzenie haseł na wikipedii, tworzenia recenzji itd. Spośród nich znakomita większość deklaruje chęć uczestnictwa w crowdfundingu co tylko udowadnia siłę społecznych motywacji.

Okazuje się, że Polacy o crowdfundingu wiedzą niewiele. Czy powinniśmy się tym martwić? Przeciwnie! Badania pokazują, że internauci są chętni do działania, otwarci, gotowi do podejmowania nowych wyzwań I stanowią ogromny potencjał. Wygląda więc na to, że ,,tłum” już niedługo będzie jeszcze liczniejszy.





Gospodarka naszych zachodnich sąsiadów, stawiana przez wielu za wzór, zawdzięcza swoją siłę pewnym przemyślanym ruchom z zakresu polityki gospodarczej. Przede wszystkim chodzi o liberalizację rynku pracy, który pozwalał na wzrost wydajności w tempie szybszym niż wzrost wynagrodzeń. Ma to jeszcze jeden jakże istotny skutek dla rynku kapitałowego.

Skutkiem opisanej wyżej polityki gospodarczej było stworzenie warunków stałej słabości popytu wewnętrznego Niemiec, ale jednocześnie czynników sprzyjających gromadzeniu oszczędności przez przedsiębiorstwa. W związku z tym RFN jest głównym pożyczkodawcą dla całej Unii Europejskiej. Świadczą o tym dane statystyczne dostarczone przez Eurostat: podczas gdy oszczędności w Polsce sięgały w 2012 roku 17,4% naszego PKB, oszczędności Niemców wynosiły 22,3% ich PKB. Jest to 40% więcej w wartościach względnych. W wartościach bezwzględnych to dziesięciokrotnie więcej.

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Eurostatu.

Podobnie sprawa wygląda, gdy spojrzymy na wielkość luki kapitałowej w obu krajach. W Polsce według różnych szacunków wynosi kilkadziesiąt miliardów złotych. W Niemczech, według ankiet Europejskiego Banku Centralnego, luki… nie ma. Dzieje się tak ze względu na nadwyżkę oszczędności. Obniża to stopy procentowe, które warunkują koszt kapitału i czyni go dostępnym dla dużej części podmiotów gospodarczych.

Rynek niemiecki staje się więc bardzo atrakcyjnym potencjalnym źródłem kapitału – nie tylko dla banków. Inwestorzy w warunkach niskich stóp procentowych chętnie szukają alternatywnych inwestycji przynoszących wyższy zwrot na zainwestowanym kapitale. Warunki idealne dla crowdfundingu.





Sukces idei crowdfundingu w dużej mierze jest wynikiem prostych i jasnych reguł. Internauci zaufali modelowi: my powierzamy ci nasze pieniądze, a ty jeśli zbierzesz odpowiednią kwotę dajesz nam coś w zamian. Model ten, który możemy nazwać „wszystko albo nic” jest wykorzystywany przez znaczną większość portali crowdfundingowych.Jego zaletą jest minimalne ryzyko wpłacających. Jeśli nie zbierze się odpowiednia kwota, pieniądze wracają do wspierającego, a on nie musi się o nic martwić. Jedynym problemem jest czasowy brak dostępu do wpłaconych środków. Brzmi fajnie? Jednak takie rozwiązanie ma całkiem sporo wad.

Po pierwsze ustalenie kwoty minimalnej to zawsze kłopot dla projektodawcy. Jeśli ustawi ją na zbyt niskim poziomie nie będzie w stanie zrealizować swojego pomysłu w takiej skali, jak sobie wymarzył. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zebrane pieniądze przekroczyły ustalony próg, jednak nisko postawiona poprzeczka działa demotywująco na wpłacających. W końcu projektodawca zebrał tyle, ile potrzebował, więc nie ma sensu dalej finansować. To nie przypadek, że większość udanych projektów przekracza nieznacznie próg 100%.

Jeśli zaś autor przesadzi z wysokością, nie zbierze zakładanej ilości pieniędzy i cała praca włożona w akcję pójdzie na marnie. Tu pojawia się też kolejny dylemat: co jeśli projektodawca ustali swój cel powiedzmy na wysokości 20 tys. złotych, a uda mu się zebrać 18 tys.? Teoretycznie spokojnie mógłby obciąć koszty akcji i zrealizować pomysł, jednak zasady mu tego zabraniają.

Jako że świat nie znosi próżni pojawił się model dający odpowiedź na powyższe problemy – „flexible funding”, czyli „bierzesz ile zbierzesz”. Tu też obowiązują proste zasady: Projektodawca ustala cel finansowy, lecz jeśli nie uda mu się go w 100% zrealizować nadal może dostać zebrane pieniądze. Jeśli jednak stwierdzi, że kwota nie wystarczy na zrealizowanie zobowiązań wobec wpłacających bez problemu może je im zwrócić. Darczyńcy są chronieni podpisaną przez nich umową zobowiązującą projektodawcę do dostarczenia w terminie określonych nagród. Wszystko jasne i bezpieczne.

Dlatego grupa Beesfund zaprezentowała swoje najnowsze dziecko: OdpalProjekt.pl

OdpalProjekt.pl jest portalem crowdfundingowym pozwalającym na zbiórkę w formule „bierzesz ile zbierzesz”. Teraz możesz realizować swoje pomysły bez przeszkód. Jeśli nie uda Ci się osiągnąć celu, nie musisz się martwić, możesz wziąć zebrane środki i przystąpić do realizacji projektu.

Dlatego zachęcamy Was do odpalania swoich akcji!





Prowadzenie kampanii crowdfundingowej to proces ciągłej komunikacji ze społecznością. Nasz sukces zależy od tego co i jak przekażemy jak największej liczbie osób. Dlatego ważne jest, żebyśmy mieli do tego jak najlepsze narzędzia.

W świecie Web 2.0 to użytkownicy są głównym dostarczycielem treści, powstaje więc co raz więcej platform do jej przekazywania. Serwisy społecznościowe, platformy blogerskie, fora internetowe to tylko niektóre opcje, które oferuje nam sieć. Co jednak jest niezbędne do przeprowadzenia akcji crowdfundingowej, a co może być tylko dodatkiem?

Media społecznościowe

Ciężko wyobrazić sobie dobrą kampanię Crowdfundingową bez mediów społecznościowych. Oto kilka podstawowych platform, z których powinniście korzystać.

W Polsce jest ponad 12 mln aktywnych użytkowników Facebooka, z czego większość poniżej 33 roku życia. To Facebook jest dziś podstawowym narzędziem pozwalającym na rozpowszechnienie swojego pomysłu, zebranie fanów i komunikację z sympatykami. Dzięki integracji z innymi platformami i serwisami za pomocą jednego kliknięcia możemy dzielić się treścią z użytkownikami innych serwisów.

Twitterowi w Polsce daleko do takiej popularności jak na zachodzie. O ile na świecie jest ponad 250 mln użytkowników, to w Polsce jest ich zaledwie 70 tysięcy. Jednak korzystają z niego bardzo często osoby, które są liderami opinii w wielu branżach, zwłaszcza w dziedzinie nowych technologii i mediów. Dzięki tej platformie mikroblogerskiej możemy wejść w interakcje z osobami, których zainteresowanie przyniesie nam wymierne korzyści.

W podobny sposób można korzystać z serwisu LinkedLin. Ten największy na świecie portal dla profesjonalistów pozwala nawiązać kontakt z osobami, które mogą nam pomóc dzięki swojemu doświadczeniu i kontaktom. Warto zastanowić się, kto z nich okaże się dla nas pomocny, a następnie rozpocząć współpracę.

Przygotowanie profilu

Profil akcji crowdfundingowej to wasza wizytówka. Od jego wyglądu zależy pierwsze wrażenie, jakie wywrzecie na wspierających.

W Internecie jest cała masa świetnych materiałów graficznych, które mogą pomóc wam zobrazować projekt. Serwisy takie Shutterstock dają dostęp do setek tysięcy zdjęć i obrazów. Niesety część z nich jest płatna, dlatego warto rozejrzeć się za darmowymi alternatywami. Dostęp do takich materiałów na licencji creative commons umożliwia wyszukiwarka CCSearch.

Jednak nic nie przemawia tak, jak film. Przygotujcie więc materiał i umieście go na jednym z serwisów jak Youtube czy Vimeo. Obydwa te serwisy oferują bardzo prostą opcjęwstawienia wideo na stronę www.

Promowanie akcji

Media społecznościowe to bardzo atrakcyjne narzędzie, jednak nic tak nie przemawia jak e-mail. Profesjonalną kampanię mailową pozwoli nam wysłać serwis MailChimp. Za darmo możemy przygotować mailing z ciekawą oprawą graficzną do 2000 użytkowników. Jeśli więc zgodnie z zasadami crowdfundingu zbierzemy najpierw jak największą bazę, dzięki MailChimpowi będziemy mogli zachęcać ich do poparcia naszego projektu lub informować o postępach.

Wzmocnienie efektu promocyjnego możemy osiągnąć też dzięki stronie Thunderclap. Thunderclap to aplikacja, która zbiera nasze wszystkie konta w mediach społecznościowych i za pomocą jednego kliknięcia udostępnia interesującą nas treść. W ten sposób bardzo szybko dzięki pomocy wąskiej grupy sympatyków możemy dotrzeć z naszym przekazem do szerokiego grona osób.

Jeśli chcemy opowiedzieć historię stojącą za naszym projektem możemy pomyśleć o założeniu bloga. System WorldPress to prosta metoda na blogowanie pozwalająca na daleko idącą personalizację. Możemy też podpiąć do niego wtyczki społecznościowe z np. Facebooka czy Twittera.

Monitorowanie Kampanii

Warto na bieżąco oceniać jakie nasze działania przynoszą efekty, a jakie okazują się stratą czasu. Dobrze sprawdzają się w tej roli narzędzia Google. Google Analytics to aplikacja monitorująca jak rozpowszechniają się tworzone przez nas treści. Warto wiedzieć kto wchodzi na nasze strony, skąd dowiadują się o projekcie czy kiedy możemy wygenerować największy ruch.

Jeśli chcecie wiedzieć gdzie i jak piszą o waszej akcji ustawcie koniecznie Google alerts. Dzięki temu będziecie otrzymywali codziennie powiadomienia o pojawieniu się interesujących Was tematów w Internecie.

Zarządzanie projektem ułatwi nam Basecamp. To aplikacja pozwalająca organizować nasz zespół, ustalać zadania do wykoniania i monitorować postęp. Dzięki temu nie pogubimy się w chaosie kampanii.

Istnieje jeszcze cała masa narzędzi, które mogą okazać się praktyczną pomocą w akcji crowdfundingowej. To, z czego będziecie korzystać zależy przede wszystkim od charakteru waszej społeczności. Jednak efektywne korzystanie z przedstawionych tu pomocy pozwoli zrealizować cel jaki zakładacie.





W ostatnich latach bardzo intensywny rozwój przeżywa branża rzemieślniczego piwowarstwa. W samym tylko 2013 r., w Polsce zostało otwartych 21 nowych zakładów produkcji piwa. Polacy podążając za trendami z zachodu co raz chętniej świadomie wybierają to co piją i są skłonni płacić za jakościowy produkt. Szacuje się, że ok. 30 tys. naszych rodaków warzyło samodzielnie piwo w domu. Może więc warto na tym zarabiać?

Na zachodzie mikrobrowary od kilku ładnych lat świetnie wpisują się w gastronomiczny krajobraz. Co ciekawe, wiele nowych zakładów otwiera się dzięki crowdfundingowi. Dzięki wsparciu tłumu pasjonaci mogą przełożyć swoje hobby na realne zyski.

Finlandia słynie z restrykcyjnych przepisów dotyczących alkoholu. Nie tylko bardzo trudno o założenie własnego zakładu produkcyjnego, ale nawet sprzedaż jest ściśle kontrolowana. Wszystko co ma powyżej 4,7% może być sprzedawane tylko i wyłącznie w państwowych sklepach monopolowych. Dodatkowo państwo nakłada bardzo wysoką akcyzę, co winduję cenę alkoholu do wartości, które mogą przeciętnego Polaka przyprawić o zawrót głowy. Dlatego grupa przedsiębiorczych finów postanowiła zbudować swój browar w Estonii, finansując całe przedsięwzięcie przy pomocy crowdfundingu udziałowego. Dobry pomysł szybko poskutkował wymiernymi rezultatami. Sori Brewing, bo o nim mowa, już po pierwszym tygodniu zgromadził 100 tys. € z zakładanych 360 tys. Całą akcję udało im się zakończyć ze sporą nadwyżką zbierając blisko pół miliona euro.

Jednak te kwoty to marne grosze w porównaniu z tym, co udało się Szkotom z BrewDog. Ten całkiem spory, jak na realia browarnictwa rzemieślniczego browar także postanowił sięgnąć po wsparcie od niezależnych inwestorów. Założyli stronę „Equity for Punks” na której oferowali akcje swojej spółki. Udało im się pozyskać wsparcie od ponad 14 tys. akcjonariuszy na łączną kwotę 4,25 mln funtów, bijąc w ten sposób wszelkie rekordy crowdfundingu udziałowego. Dzięki temu BrewDog mógł pozwolić sobie na ekspansję bez obniżania jakości swojego produktu i dziś piwa tego producenta z Wysp jest szeroko dostępne na świecie.

Biznes browarniczy i crowdfunding idą ze sobą w parze nie tylko w przypadku samego warzenia piwa. Beer 52 to brytyjski klub smakoszy piwa. Klienci wykupują abonament i co miesiąc dostają specjalnie wybrany zestaw piw rzemieślniczych wybranych przez firmowych sommelierów. Pieniądze na swój własny biznes, podobnie jak w poprzednich przykładach, udało im się zebrać dzięki sprzedaży akcji swojej spółki drobnym inwestorom. Dzięki temu stali się największym w Wielkiej Brytanii klubem piwosza, dostarczającym najlepszej jakości browar do dziesiątek tysięcy klientów.

Jeśli więc lubicie piwo i chcielibyście związać z nim swoje zawodowe życie zastanówcie się nad skorzystaniem z crowdfundingu. Może więc pora zamienić swój mały tankofermentator z piwnicy na prawdziwy browar?




Dobry plan to podstawa
Lipiec 7th, 2014

Crowdfunding stworzył nowe możliwości dla młodych przedsiębiorców. Nie musimy zaciągać wysokooprocentowanych kredytów w banku, przez co jeśli nasz biznes nie wypali nie martwimy się, że utoniemy w długach. Dzięki niemu możemy przetestować swój pomysł. Jeśli społeczność internautów postanowi nas wesprzeć, to mamy realną szansę na sukces. Jeśli nie, może nasz projekt nie był wcale taki genialny. Daje nam też możliwość zebrania pieniędzy zanim faktycznie zainwestujemy złotówkę, dzięki czemu ryzykujemy tylko stratą czasu, a nie finansów.

Jednak trzeba pamiętać, że te wszystkie niewątpliwe zalety nie mogą pozwolić nam zapomnieć o podstawach. Zbieranie środków to także ciężka praca i jeśli liczymy na sukces warto dobrze się do tego przygotować.

Dobry plan

Najważniejszą rzeczą, jaką musimy zrobić jest przygotowanie solidnego biznes planu. Choć działanie w branży start-up wydaje się kompletnie inne od tradycyjnego przedsiębiorstwa, to nic nie zastąpi solidnego planu działania. Po pierwsze musimy dokładnie oszacować wszelkie koszty i wydatki jakie będziemy ponosić podczas naszej działalności. Pozwoli nam to dobrze ustalić kwotę zbiórki. Warto też przygotować kilka wariantów – pesymistyczny, realistyczny i optymistyczny, dzięki czemu w razie jakichkolwiek kłopotów nie będziemy mieli problemów z realizacją naszych zobowiązań. Nie dajmy szumowi medialnemu zagłuszyć zdrowego rozsądku, życie nie toczy się tylko w Internecie. Dobry biznes plan pozwoli nam stanąć solidnie obiema nogami na ziemi.

Zbiórka fanów

Pomimo, że zbiórka odbywa się w Internecie i każdy człowiek, jeśli tylko zechce, może nas wesprzeć to trzeba pamiętać o żelaznej zasadzie crowdfundingu – najwięcej środków uda nam się zebrać wśród naszych przyjaciół, rodziny i sympatyków. Jeśli chcecie przekonać kogoś do dania wam swoich pieniędzy musicie ich przekonać i zdobyć zaufanie. Trzeba zbudować silną społeczność, która będzie pewna, że macie szanse na sukces, a wasz projekt jest wart zrealizowania. Dlatego na kilka miesięcy przed akcją warto zacząć zbierać fanów, przyjaciół, wspierających celebrytów, inwestorów. Jak najwcześniej zacznijcie nawiązywać z nimi relacje, i namawiajcie do wpłacania środków na waszą akcję. Crowdfunding nie ma racji bytu bez autentycznego crowdu.

Plan wykonania

Dobra, powiedzmy, że udało wam się zebrać waszą kasę. Ale teraz powstaje pytanie co z nią zrobić? Kluczowe jest wcześniejsze przygotowanie planu realizacji inwestycji. Kiedy zebrane środki trafią w wasze ręce musicie już doskonale wiedzieć na co je przeznaczycie. Nie ważne na czym opiera się wasz biznes, z całą pewnością będziecie potrzebowali pomocy podwykonawców – od dostawców sprzętu po firmy kurierskie. Dlatego im wcześniej poznacie rynek, wybierzecie najlepsze oferty i nawiążecie relacje, tym szybciej i sprawniej uda wam się dostarczyć produkt do rąk wspierających.

Co dalej?

W klasycznym modelu crowdfundingowym wspierającym za pomoc należą się nagrody. Ale skoro wasz pomysł okazał się sukcesem, to dlaczego nie zamienić tego w jeszcze większy biznes? Warto wtedy pomyśleć o crowdfundingu udziałowym. Udało wam się zebrać już społeczność i nabraliście doświadczenia w finansowaniu swojej działalności, warto więc założyć spółkę i zaproponować waszym sympatykom część udziałów. Dzięki temu poza satysfakcją i prezentem będą mogli realnie korzystać z rozwoju waszej firmy (a wiedzą już, że jesteście przedsiębiorczymi ludźmi i wasz pomysł chwycił) a wy możecie pozyskać realny kapitał na rozwój swojej działalności.

Świat crowdfundingu otwiera przed ludźmi wielkie możliwości, jeśli tylko będziemy umieli z nich korzystać mamy szanse na stworzenie czegoś wielkiego. Jednak należy pamiętać, że podstawą jest trzeźwa ocena sytuacji i ciężka praca. Połączenie potęgi tłumu, naszego talentu i solidnego przygotowania to recepta na sukces.





Wyobraźcie sobie następującą sytuację: idziecie do kawiarni, zamawiacie dużą kawę i rogalika, płacicie za wszystko kartą. Wydaje się to tak oczywiste, że nie zastanawiamy się nawet nad tym jak złożony to proces i ile osób i instytucji tak naprawdę bierze w tym udział. Kartę płatniczą wydaje i obsługuje bank. Transakcję przeprowadza firma obsługująca płatności. Wreszcie wartość przekazanych pieniędzy gwarantuje nam państwo. A co gdyby pozbyć się tych wszystkich dodatkowych uczestników? Z takiego założenia wyszedł Satoshi Nakamoto – twórca BitCoina.

Czym jest bitcoin?

W największym skrócie bitcoin jest najpopularniejszą na świecie kryptowalutą. Jego obrotu nie kontroluje żaden bank centralny, nie ma też żadnego centralnego organu, który zajmuje się jego emisją. Bezpieczeństwo transferów jest gwarantowane przez skomplikowane algorytmy kryptograficzne, które uniemożliwiają fałszerstwo. Nasz stan konta w nie jest zabezpieczany przez bank, ale przez wszystkich użytkowników systemu, którzy na bieżąco zapisują wszystkie dokonane transakcje. Dzięki temu dopóki co najmniej 2 osoby korzystają z systemu nie ma możliwości, żeby nasze środki w jakikolwiek zostały naruszone przez kogoś niepowołanego. Bitcoiny nie mają też żadnego fizycznego odpowiednika, występują tylko w postaci zaszyfrowanych danych w naszym wirtualnym portfelu, więc nikt nam ich nie jest w stanie ukraść.

Wartość kryptowaluty jest ustalana tylko i wyłącznie przez popyt i podaż na rynku. Nie ma możliwości, żeby jakiś centralny organ postanowił „dodrukować” nowe (jak to dzieje się w przypadku tradycyjnych pieniędzy), ponieważ ich ilość została ustalona na samym początku powstania systemu i nie może być zmieniona. Maksymalna ich ilość wynosi 21 mln i nigdy nie przekroczy tej wartości.

Co nam daje BitCoin?

Kryptowaluty mają szereg zalet. Po pierwsze są znacznie bardziej bezpieczne niż waluty tradycyjne. Choć wydaje nam się, że cały system finansowy gwarantuje nam nienaruszalność naszych środków w praktyce bardzo łatwo możemy je stracić. Wyobraźmy sobie, że nagle Polska w wyniku kryzysu gospodarczego bankrutuje. Wszelkie nasze oszczędności, jakie zgromadziliśmy w złotówkach w jednym momencie stają się praktycznie bezwartościowe, ponieważ nikt na rynku nie ufa instytucji, która je emituje. Dodatkowo jeśli Narodowy Bank Polski postanowi „dodrukować” znaczą ilość złotego pieniądze na naszych kontach automatycznie tracą na wartości przez inflację. Ograniczona ilość bitcoinów gwarantuje, że nasze oszczędności nie zostaną naruszone przez decyzje polityków.

Kolejną zaletą kryptowaluty jest jej globalność. Każdy człowiek z dostępem do Internetu w ciągu kilku sekund może przelać nam dowolną ilość środków praktycznie za darmo. Jeśli chcielibyśmy zrobić to za pomocą tradycyjnego banku to po pierwsze musimy się liczyć ze sporymi kosztami sięgającymi nawet kilku procent wartości przelewu, a po drugie czas realizacji takiej operacji może trwać nawet kilka dni.

Korzystanie z Bitcoina jest banalnie proste. Nasz pierwszy portfel możemy założyć w dosłownie kilka minut i natychmiast cieszyć się możliwością szybkich i bezpiecznych transferów.

Bitcoin a crowdfunding

Naturalnym środowiskiem crowdfundingu jest Internet. Bitcoin jako waluta internetowa jest doskonałym narzędziem dla wszystkich projektodawców. Po pierwsze dzięki jego globalności nie musimy ograniczać się tylko do jednego kraju. Mieszkaniec Hong Kongu, Moskwy cz Warszawy może z taką samą łatwością wesprzeć nasz projekt. Dodatkowo minimalne koszty transferowe to więcej pieniędzy dla nas, a w efekcie większa szansa na zrealizowanie pomysłu. Korzystający z tej kryptowaluty to ludzie innowacyjni, którzy rozumieją świat nowych technologii. Ta społeczność znacznie chętniej wesprze ciekawe i nowatorskie idee.

BitCoiny to prawdziwa rewolucja w świecie finansowym. I choć pewnie w najbliższych latach nie wywróci systemu bankowego do góry nogami, to właśnie w niej leży przyszłość płatności. Warto się więc nią zainteresować i założyć swój pierwszy wirtualny portfel, chociażby dlatego, żeby poznać ten fascynujący mechanizm.




Nakręć swój film z tłumem!
Czerwiec 27th, 2014

źródło: wikipedia

Wielkie pieniądze, bogaci producenci, dotacje państwowych instytucji – z tym kojarzy się kręcenie filmów. Jednak tak naprawdę dziś, dzięki crowdfundingowi, wystarczy tylko dobry pomysł, odrobina talentu i zaangażowana społeczność.

Dlaczego crowdfunding?

Finansowanie społecznościowe jest idealnym rozwiązaniem dla niezależnych filmowców. Podstawowym problemem z jakim spotyka się młody twórca jest zdobywanie środków. Branża filmowa niechętnie finansuje projekty, których autorzy nie mają jeszcze solidnego dorobku. Producenci wolą inwestycje w dzieła, które z dużym prawdopodobieństwem przyniosą im spory zwrot zainwestowanego kapitału.

Ale to, co w tym przypadku jest obciążeniem w crowdfundingu łatwo obrócić w zaletę. Brak powiązań z biznesem czy państwowymi instytucjami pozwala zyskać pełną artystyczną niezależność. Autor stawiający na wierność swoim pomysłom wzbudza sympatię społeczeństwa i chęć zaangażowania się w projekt. Nie oznacza to, że nie należy szukać wsparcia poza tłumem, jednak im więcej wspierających, tym większa swoboda działania przy filmie.

Internet – naturalne środowisko sztuki

Świat sztuki zawsze był hermetyczny i niechętnie wpuszczał nowych artystów. Dlatego sztuka alternatywna świetnie rozwinęła się w Internecie. Sieć pęka od stron, blogów czy forów poświęconym niezależnym twórcom. To naturalna społeczność do której projektodawca może z łatwością udać się po wsparcie. A zaangażowana, aktywna sieć sympatyków to podstawowy warunek skutecznej kampanii crowdfundingowej.

Pokaż nad czym pracujesz

Wielu projektodawców ma problem z atrakcyjnym przedstawieniem swojego pomysłu. Co zrobić, jeśli nasz projekt jest bardzo wczesnej fazie tworzenia, a chcemy zachęcić ludzi do jego wsparcia? Nieważne jak pięknie opiszemy naszą koncepcję, nic nie przemówi do wyobraźni tak, jak obraz. Twórcy filmowi nie mają tego problemu – ich projekt aż sam się prosi o prezentowanie światu. Pochwal się zdjęciami z planu, nakręć krótki trailer, nagraj z ekipą zaproszenie do wsparcia – pomysłów jest całe mnóstwo. Dodatkowo możesz pokazywać na bieżąco postęp prac nad projektem udostępniając materiały z planu. Wiadomo, że nic tak nie pobudza apetytu fanów, jak nowy trailer długo wyczekiwanego filmu.

A co w zamian?

W przypadku filmu bardzo łatwo także o nagrody dla projektodawców. Najprostszym rozwiązaniem jest przygotowanie DVD z gotowym filmem dla wspierających, koszt takiej nagrody jest stosunkowo niski i można je przygotować w dużej ilości. Jednak dla hojnych darczyńców warto pomyśleć o bardziej „ekskluzywnych” pomysłach. Być może ktoś chciałby zagrać w filmie? Świetnymi gadżetami mogą być rekwizyty z planu zdjęciowego czy spotkanie z ekipą.

Jak to wygląda w praktyce?

Jeśli ktoś ma wątpliwości, że społeczność internautów jest w stanie stworzyć film, to przykład Veroniki Mars powinien je rozwiać. Projekt stworzenia kontynuacji nieco głupawego serialu o licealistce – detektywie wywołał taki entuzjazm, że twórcom udało się zebrać ponad 5,7 miliona dolarów, czyli prawie trzykrotnie więcej niż zakładali. Także nominowany do Oskara reżyser Spike Lee postanowił wykorzystać crowdfunding do produkcji swojego najnowszego filmu. Fani artysty zebrali ponad 1,3 mln $, dzięki czemu już niedługo będziemy mogli zobaczyć jego nowy projekt.
Na naszym polskim podwórku też mamy przykłady filmowych sukcesów. Dzięki społeczności Beesfundu powstał mini-serial „Jesus Garcia” opowiadający o przygodach młodego Hiszpana w Polsce.

źródło: wikipedia

Crowdfunding pewnie jeszcze długo nie wyprze wielkich studiów filmowych, jednak z pewnością jego rola będzie wzrastać. Coraz więcej twórców nie chcąc iść na kompromisy będzie kierować swoje kroki do społeczności internautów. Ci z kolei chcąc oglądać ambitne produkcje będą chętnie wspierać niezależnych artystów.




Jak zasypać lukę kapitałową?
Czerwiec 24th, 2014

Jednym z pomysłów na zasypanie luki kapitałowej mogą być pieniądze od indywidualnych inwestorów, którzy będą brali udział w equity crowdfundingu. Obecnie na naszych rachunkach maklerskich znajduje się prawie 160 mld złotych, a z roku na rok wartości te rosną. Aż 97% z nich jest zainwestowana w akcje, obligacje i inne instrumenty finansowe, pozostałe 3% to wolne środki. Dodatkowo 68 mld złotych pozostaje do dyspozycji biur maklerskich, które obracają nimi w imieniu swoich klientów.

Inwestycje giełdowe przestają być opcją dla najbogatszych -także ludzie przeciętnie zarabiający zakładają rachunki maklerskie. Pod koniec roku 2013 ich liczba wynosiła prawie 1,5 miliona. Co to dla nas oznacza? Statystyczny polski posiadacz konta maklerskiego ma na nim aktywa wysokości ponad 150 tys. zł, które może zainwestować wedle swoich potrzeb.

Przeciętny portfel maklerski ma w swojej ofercie ok. 10% środków zainwestowanych w fundusze wysokiego ryzyka. Inwestycje te uważane są za niebezpieczne, jednak charakteryzują się one dużą stopą zwrotu.

Właśnie do tej kategorii należą start-upy czy firmy z branży nowych technologii. Główną barierą rozwoju jest dla nich luka kapitałowa, czyli brak możliwości pozyskania pieniędzy dla młodych, dynamicznie rozwijających się przedsiębiorców. Odpowiedzią na ten problem może być zwrócenie się do prywatnych inwestorów dzięki crowdfundingowi udziałowemu. Zakładając, że inwestorzy indywidualni postanowiliby przeznaczyć tylko 1% swoich aktywów na wspieranie start-upów okazałoby się to gigantycznym wsparciem dla całej branży.

Dane, które tu prezentujemy pokazują, jak wielki potencjał mają prywatni inwestorzy. Jeśli tylko zwrócimy się do nich o pomoc mogą się okazać ogromnym wsparciem. Equity crowdfunding pozwala rozwinąć swój potencjał dzięki autentycznemu zaangażowaniu i współpracy ludzi. Jeżeli , da się pozyskać 10% z 1,5 miliona posiadaczy rachunków maklerskich będziemy mieli 150 tys. drobnych inwestorów, którzy dadzą napęd gospodarce.